– Teraz nie ma o tym mowy. Po tym, jak PiS zawłaszczył pl. Piłsudskiego pod pomniki katastrofy smoleńskiej i Lecha Kaczyńskiego, nastroje wśród warszawiaków są tak wrogie, a temat tak nabrzmiały, że chcemy go zakończyć. Może za rok albo za dwa lata znajdziemy jakąś ulicę dla byłego prezydenta i ewentualnie ponownie zmienimy al. Armii Ludowej na Trasę Łazienkowską – usłyszała „Stołeczna” od jednego z radnych Platformy Obywatelskiej. Teraz jest pomysł, by przewidziane do demontażu tablice uliczne z nazwiskiem Lecha Kaczyńskiego trafiły na najbliższą aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska (PO) zauważyła, że radni PiS nigdy nie wystąpili z propozycją ulicy dla Lecha Kaczyńskiego. – Jak ją złożą, to komisja nazewnictwa się nad tym pochyli – stwierdziła.

Jedyna próba skończyła się fiaskiem. W 2012 r. pisaliśmy w „Stołecznej”, że znana z dekomunizacyjnego zapału i bliska znajoma prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego radna Olga Johann (zmarła wiosną 2017 r.) sondowała, czy były prezydent Lech Kaczyński mógłby zostać patronem obecnej ul. Towarowej w pobliżu Muzeum Powstania Warszawskiego. Pomysł ten wywołał jednak oburzenie nawet w szeregach Prawa i Sprawiedliwości. Doły partyjne uznały, że „to zbyt peryferyjna lokalizacja”. Ulicę Towarową w komentarzach określano jako „samochodowo-tramwajowy rynsztok”, miejsce niegodne pamięci byłego prezydenta. Radna Johann wtedy odpuściła.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.