– Wyzwisk od „brudasów”, „ciapatych” i „murzynów” już nawet nie liczę. W ciągu 13 lat pobili mnie trzy razy. Zawiadamiałem policję, ale nikt nie został ukarany – mówi 43-letni Kolumbijczyk z polskim obywatelstwem. Nie chce podawać imienia i nazwiska. – Nie wiem, kim był napastnik, boję się, że mnie znajdzie – tłumaczy.

Powiedział do mnie: „Ty brudasie” i uderzył z pięści w twarz

Do Polski przyjechał 13 lat temu, po tym, jak w Hiszpanii poznał Polkę, przyszłą żonę. Przyjechali do Warszawy i wzięli ślub. Mężczyzna ma podwójne obywatelstwo. Pracuje w zagranicznej korporacji, w pracy mówi po polsku i hiszpańsku.

W nocy z soboty na niedzielę bawił się ze znajomymi z pracy w jednym z pubów w Śródmieściu. Około północy z trzema kolegami poszli do baru Studio w Pałacu Kultury i Nauki. – Wypiłem kilka drinków, ale nie byłem pijany. Ok. 4.30 wyszedłem z lokalu. Zauważyłem kilku mężczyzn, którzy krzyknęli coś w moją stronę. Byli młodzi, modnie ubrani. Nie zrozumiałem, podszedłem bliżej i poprosiłem, żeby powtórzyli. Jeden z nich zaczął być agresywny. Po krótkiej wymianie zdań powiedział do mnie: „Ty brudasie” i uderzył z pięści w twarz. Po trzech kolejnych ciosach upadłem na ziemię. Z nosa i z ust leciała mi krew. Usłyszałem, że ktoś krzyczy, wtedy mężczyzna i jego koledzy uciekli – relacjonuje mężczyzna.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej