– Pracujemy na czarno, zlecenie lub cząstkowy etat, choć sprzątamy 40 godzin tygodniowo. Jesteśmy zmuszani do podpisywania dokumentów i straszeni policją, gdy domagamy się swoich praw – relacjonuje jedna ze sprzątaczek w znanym Ośrodku dla Cudzoziemców w Dębaku na terenie Podkowy Leśnej.

Personel sprzątający zatrudnia tam zewnętrzna firma Sadar Sport Management, która wygrała też przetargi m.in. na dworcach w Grodzisku Mazowieckim i w stolicy. Właścicielka firmy odpiera zarzuty i nazywa je „oszczerstwami”.

Podkładka dla szefowej

Małgorzata Lach w firmie Sadar pracuje od 17 lipca. Zanim trafiła do ośrodka w Dębaku, sprzątała stary hotel. – Miałam umowę-zlecenie, mimo że co miesiąc obiecywano mi etat. Za cztery miesiące pracy dostałam 1,6 tys. zł, resztę pod stołem. Kiedy zaczęliśmy nagłaśniać sprawę, zmuszono mnie do podpisania dokumentów na etat od 2 listopada do końca grudnia. Wszystko po to, żeby szefowa miała podkładkę. Wciąż jednak coś jest nie tak: ostatnio trafiłam do lekarza i okazało się, że dla ZUS jako pracownik nie istnieję – opowiada.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej