Jest wielki problem ze śmieciami, a decyzje trzeba podejmować natychmiast. Najpierw te organizacyjne, by uratować nas przed stertami odpadów zalegającymi na posesjach. Potem takie, które nie spodobają się warszawiakom: ustalić nowe stawki opłat za wywóz śmieci.

Nowy system segregacji

Już za kilka tygodni w całej Warszawie ma obowiązywać nowy system ich segregacji. Mieszkańcy nic o tym nie słyszeli, spółdzielnie milczą, administracje nie rozdają ulotek. Ratusz zwleka z kampanią informacyjną, bo nie wiadomo, kiedy stolica dogoni inne gminy.

Będziemy dzielić śmieci na pięć frakcji, tak jak w całej Polsce. Warszawa nie jest tu pionierem, nowy system odroczyła do 1 stycznia 2019 r. I wszystko wskazuje na to, że i tak nie zdąży go wprowadzić na czas. Chodzi też o nowy system odbioru śmieci. Firmy będą opróżniać pięć pojemników zamiast trzech. Niestety, urzędnicy za późno wzięli się do przygotowań. Wciąż nie wiadomo, jakie firmy od stycznia będą wywozić śmieci z całej Warszawy. Rafał Trzaskowski dowie się pewnie, że ze zmianami trzeba będzie poczekać do wiosny. Urzędnicy pokażą mu wyrok Krajowej Izby Odwoławczej, która stanęła po stronie firm śmieciarskich i uznała, że potrzebują na przygotowania co najmniej trzech miesięcy od podpisania umów. Muszą przecież rozwieźć tysiące dodatkowych pojemników, kupić śmieciarki, opracować tzw. trasówki, zatrudnić ludzi. Nie da się tego zrobić do 1 stycznia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej