Odtworzenie wysadzonego przez Niemców gmachu przy pl. Piłsudskiego byłoby – zdaniem prezydenta, które dziennikarzom przekazał minister Wojciech Kolarski – „symbolicznym dopełnieniem procesu odbudowy miasta, a jednocześnie wyrazem polskiego sukcesu państwa”.

Słuchając tych zapowiedzi, niektórzy dziennikarze zobaczyli oczami wyobraźni Andrzeja Dudę wbijającego 11 listopada pierwszą łopatę w miejscu inwestycji. Ale zamiast niej prezydent wziął tego dnia do ręki pióro i podpisał nim „Deklarację o restytucji Pałacu Saskiego w Warszawie dla uczczenia Setnej Rocznicy Odzyskania Niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej”. W dokumencie znalazły się ogólne sformułowania. Prezydent uroczyście zadeklarował „objęcie opieką planu odbudowy Pałacu Saskiego jako trwałego pomnika niepodległości, symbolu ciągłości państwowej oraz przywiązania obywateli do rodzimej kultury i dziedzictwa, które stanowią dobro wspólne całego Narodu”. Podkreślił, że „Pałac Saski wraz z Grobem Nieznanego Żołnierza jest trwale obecny w zbiorowej świadomości Polaków i przedstawia integralny element naszej narodowej spuścizny”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej