KONRAD WOJCIECHOWSKI: Przyznaj się – lubisz jeździć windą?

BOVSKA: (śmiech) Bardzo długo nią jeździłam, ale na ósme piętro, nie na dziewiąte, jak w piosence, do której nawiązujesz. A to dlatego, że mieszkałam w bloku na Bemowie. Mam więc w tym względzie doświadczenie głęboko zakorzenione jeszcze w dzieciństwie. W dodatku parę razy utknęłam w windzie. Nawet raz przydarzyło mi się to w Niemczech. Siedziałam dwie godziny, zanim mnie uratowano.

Tak się zastanawiam, co może być ciekawego w jeżdżeniu windą? To krótka podróż, tylko z góry na dół, poza tym nawet nie można wyjrzeć przez okno.

– Ale jesteśmy zawieszeni w przestrzeni. Czas nie istnieje i jeśli nie ma akurat kamery w środku, nikt na nas nie patrzy. A jak dosiądzie się druga osoba, wszystko się może zdarzyć. I tutaj lepiej postawmy wielokropek, aby się nie zapędzić. Piosenka „Piętro dziewiąte” jest artystyczną prowokacją. Ma prowokować ludzką wyobraźnię, z poczuciem humoru.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej