KONRAD WOJCIECHOWSKI: Czy to również dzięki tobie frekwencja w wyborach samorządowych w Warszawie była tak wysoka?

Dawid Podsiadło: (śmiech) Nie wiem. Mam nadzieję, że zachęcanie przez znane osoby do głosowania daje efekt. I to efekt raczej pozytywny. Martwi mnie natomiast co innego: że prawie połowa społeczeństwa, która ma możliwość zagłosować, z jakichś powodów tego nie robi.

A ty głosowałeś w stolicy czy w Dąbrowie Górniczej?

– W Dąbrowie. Miałem jednak świadomość, że głos oddany w Warszawie może być istotniejszy, zwłaszcza słysząc o różnych metodach mobilizacji elektoratów do udziału w wyborach.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej