Oceniano inwestycje oddane do użytku w 2017 r. Bulwary wyróżniały się już na liście nominacji. To o nich w ubiegłym roku było w mieście najgłośniej. Warszawiacy już dawno zagłosowali na nie nogami. Na bulwarach w sezonie był tu tłum. A w kampanii wyborczej właśnie tam kandydaci na prezydenta miasta robili najważniejsze konferencje. Jeden z nich nawet zorganizował tam sesję zdjęciową i na wyborczych plakatach spogląda na przechodniów właśnie z bulwarów.

Odcinek oddany w ubiegłym roku ciągnie się od ul. Tamka do ul. Boleść. W porównaniu z fragmentem bulwarów oddanym dwa lata wcześniej to architektura o klasę lepsza, choć to projekt tych samych architektów z pracowni RS Architektura Krajobrazu. Bo tu nie wisiały już nad nimi takie ograniczenia jak na Podzamczu, gdzie trzeba było restrykcyjnie pilnować, żeby nie ingerować w sylwetę Starego Miasta. Prostą, neomodernistyczną architekturę można było zmiękczyć i urozmaicić pieczołowicie skomponowaną zielenią. Na bulwarach na Powiślu i Mariensztacie posadzono 30 grabów, siedem lip, 5700 wierzb purpurowych, 1900 berberysów, 1080 płożących berberysów i 2000 wierzb wiciowych. Ten odcinek jest też ciekawszy, bo linearną promenadę dla pieszych wzbogaciły miniamfiteatr w pobliżu Centrum Nauki „Kopernik”, pawilony z kawiarniami i atrakcje dla dzieci na czele z trampolinami, którym oprzeć nie mogła się nawet prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej