Na tych emocjach grają kandydaci w wyborach samorządowych Warszawy. Pierwszy był Patryk Jaki ze Zjednoczonej Prawicy. Już w czerwcu w ramach programu Bezpieczna Warszawa wymienił pięć elementów, które mają się przyczynić do zwiększenia bezpieczeństwa w mieście. Najważniejszym z nich ma być zmiana priorytetów straży miejskiej, która zamiast zakładać blokady na koła i ganiać seniorów sprzedających truskawki, powinna się skoncentrować na patrolowaniu ulic.

Z truskawkami mocno przestrzelił. Bo nielegalny handel w Warszawie to nie babcie sprzedające swoje uprawy, ale zorganizowane grupy przestępcze, które podzieliły stolicę na kilka stref wpływów. Każda zarządza kilkoma stanowiskami, w których zatrudnia bezrobotnych lub Ukraińców. Z obserwacji strażników wynika, że sprzedawcy dostają za to 20-40 zł dniówki, a szefowie jeżdżą luksusowymi autami. Gdy proceder nielegalnego handlu opisaliśmy w „Wyborczej”, prokuratura wszczęła w tej sprawie postępowanie. Strażnicy dostarczyli śledczym kompletną dokumentację z adresami, zdjęciami i nazwiskami szefów poszczególnych grup.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej