– Stańko uczynił z jazzu kulturę globalną – mówi na pożegnaniu wybitnego jazzmana Tomasz Tłuczkiewicz, byłby prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego. Porównał ten dzień do „Popiołu i diamentu”. – Serca nam płoną jak tamte kieliszki. Żył i grał, jak chciał. I umarł jak chciał – mówił Tłuczkiewicz i zapewnił, że organizowany przez Stańkę w Bielsku-Białej festiwal Jazzowa Jesień będzie kontynuowany.

Mówił: – Jazz to wielkie dzieło. Kwitnie wszędzie tam, gdzie są ludzie, którzy odczuwają duchowe braterstwo z tradycją jazzu. Tomasz Stańko w swoim świecie był władcą absolutnym. Nie znosił żadnych rządów poza rządami piękna i dobra.

Stańkę żegnał też Paweł Brodowski, naczelny Jazz Forum: – Stworzyłeś, Tomku, własny język muzyczny. Miałeś swój ton, jak Louis Armstrong i Miles Davies. Byłeś włóczęgą jazzu. Trąbka była Twoim pędzlem - mówił.

O godz. 12 kondukt żałobny opuścił dom pogrzebowy przy dźwiękach muzyki Tomasza Stańki. Wśród żegnających Tomasza Stańkę wypatrzyliśmy m.in. Michała Urbaniaka, Wojciech Gąssowskiego, Milo Kurtisa, Włodzimierza Nahornego, Tomasza Zeliszewskiego z Budki Suflera, Kamila Sipowicza, Urszulę Dudziak, Wojciecha Trzcińskiego, Jacka Ostaszewskiego, Kubę Wojewódzkiego, Krzysztofa Maternę, Jerzego Stępnia, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. 

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.