Sygnał od czytelnika „Stołecznej” z Bielan przyszedł o godz. 3 w nocy z wtorku na środę. „Z powodu osłabienia i psychicznego wykończenia smrodem pochodzącym z kompostowni MPO przy ul. Kampinoskiej jestem zmuszony do opuszczenia na kolejną noc domu. Nie mam już nawet siły na przekleństwa, jakie się cisną na usta. Wysokie temperatury w dzień, a noc duszna, gorąca, bezwietrzna i do tego brak świeżego powietrza. Gryzący w gardło zapach, brak możliwości zamknięcia podrażnionych, łzawiących oczu.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej