Zdaniem mieszkańców pułapki na psy zostały zastawione w kilku miejscach. W okolicach metra Natolin i w Sadku między blokami przy Żabińskiego i Małcużyńskiego ktoś znalazł mięso nadziewane szpilkami. A trutki miały zostać rozrzucone w pobliżu bloków przy ul. Dembowskiego oraz Służby Polsce.

Z powodu silnego zatrucia do weterynarza trafił rottweiler jednej z mieszkanek osiedla Jary. Dostał antybiotyki, jego stan, diagnozowany jako ciężki, się poprawił. Niepokojące objawy u suczki po jednym ze spacerów zaniepokoiły też panią Teresę, mieszkankę bloku przy Służby Polsce 1. – Miała gorączkę, wymiotowała. Początkowo myślałam, że to symptomy choroby odkleszczowej. Zabrałam ją do weterynarza. Bałam się, że trzeba będzie ją uśpić – opowiada. – Prawdopodobnie zjadła jakąś substancję znalezioną w trawie.

I dodaje: – Sąsiadka widziała nocą z okna, jak jakaś kobieta rozsypuje coś na trawniku. Była widziana w naszej okolicy trzy dni z rzędu, zawsze grubo po północy. Jesteśmy zdesperowani, planujemy złapać ją na gorącym uczynku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej