Do tragicznego zdarzenia doszło kilka minut przed godz. 2 w nocy z soboty na niedzielę (z 9 na 10 września 2017 r.).

Na skrzyżowaniu Al. Solidarności i Jagiellońskiej na Pradze dachowała karetka pogotowia, która zderzyła się z samochodem osobowym marki Peugeot 5008.

W ambulansie przewożony był chłopiec, który urodził się kilka godzin wcześniej w jednej z miejscowości w powiecie węgrowskim (ok. 100 km od Warszawy). Wcześniak potrzebował specjalistycznej opieki. Lekarze zdecydowali więc o transporcie do jednego ze stołecznych szpitali.

Dziecko zmarło w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku. Ucierpiała także pasażerka karetki – miała obrażenia klatki piersiowej i głowy.

Wiadomo, że karetka wjechała na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Mercedes Sprinter nie miał włączonych sygnałów dźwiękowych, a jedynie świetlne. – Nie miał więc statusu pojazdu uprzywilejowanego. Nie zastosował się do sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu i spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym. W przypadku kierowcy ambulansu było to umyślne naruszenie przepisów o ruchu drogowym – mówi prokurator Marcin Saduś, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.