– Ten człowiek wyprowadza węże na plaże nad Wisłę – czy trzeba to zgłosić na policję? – napisała do nas czytelniczka Renata i podesłała linka.

Pyton na spacerze

W portfolio fotografa na portalach społecznościowych faktycznie dominują węże, na przykład oplatające nagie kobiety. Pozują na piasku albo na spękanej suchej ziemi. Takie samej jak na łachach nad Wisłą. Są też zdjęcia samochodu terenowego, w którym przewożone są gady i one same luzem na polnej drodze, w wodzie przy wiślanej łasze. Ze zdjęć wynika, że fotograf ma dwa duże węże i jednego mniejszego. Ten największy jest ogromnych rozmiarów – dwa razy dłuższy niż terenówka.

Zadzwoniliśmy do fotografa P. – Owszem, zdarza mi się wyprowadzać węża na spacer nad Wisłę w Wilanowie. Ale mi nie uciekł. Jest w domu. To nie mojego szukają – zapewnia mężczyzna.

Ta sytuacja i tak wiele wyjaśnia. To zapewne fotografa z pomocnikami zauważył paralotniarz, który miał z góry widzieć trzech mężczyzn wyładowujących pytona z samochodu nad rzeką. Od razu ogłoszono, że zapewne wypuszczali go na wolność, ale raczej tylko transportowali na sesję zdjęciową. – Czasami parkujemy w pobliżu lotniska paralotniarzy, to mnie mogli widzieć – mówi P.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.