Dwa segregatory z dokumentami opatrzonymi niemieckimi pieczątkami „Tajne” lub „Do użytku wewnętrznego” pojawiły się na portalu aukcyjnym w Niemczech. Wystawiła je prywatna osoba z miasta Ilmenau w Turyngii. Internauci śledzący aukcje powiadomili historyka Warszawy Jarosława Zielińskiego. Dokumenty w każdej chwili mogły być wylicytowane przez kolekcjonerów, a potem przepaść bez wieści. O ich uratowanie Jarosław Zieliński poprosił przedsiębiorcę i społecznika Rafała Szczepańskiego, prezesa Fundacji Pamięci o Bohaterach Powstania Warszawskiego.

– W ciągu minuty podjąłem decyzję. Kupiłem je za prawie 3 tys. euro dla naszej fundacji – mówi Rafał Szczepański.

Hitlerowski raport jak kot w worku

– To było trochę kupowanie kota w worku. Na eBayu pokazano kilkanaście małej rozdzielczości zdjęć przypadkowo wybranych stron, ale chyba nawet sam właściciel nie wiedział, jaki jest kaliber tych materiałów – mówi Jarosław Zieliński.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej