Za długo z tym zwlekałam, ale gesty symboliczne zawsze są na końcu listy obowiązków. Jednak bezwzględna krucjata zbratanego z władzą Kościoła przeciwko polskim kobietom, która przetoczyła się przez Sejm i media w ostatnich tygodniach w postaci żądania zaostrzenia i tak najostrzejszego w Europie prawa antyaborcyjnego, przekonała mnie, że nie mogę dłużej odkładać apostazji.

Apostazja - jak jej dokonać? 

Bo dopóki jej nie zrobię, to hierarchowie Kościoła także w moim imieniu snują publicznie inkwizytorskie wizje i również w moim imieniu odpuszczają kolejnym gwałcicielom dzieci w sutannach. Dosyć.

Wizyta w kościele pw. św. Trójcy na warszawskim Powiślu, w którym kiedyś mnie ochrzczono, była dość przygnębiająca. Chociaż po swoje świadectwo chrztu stawiłam się w najważniejszym dla chrześcijan Wielkim Tygodniu, w korytarzu wiodącym do parafialnej kancelarii nic na to nie wskazywało – wszystkie ściany obwieszono plakatami przedstawiającymi płody i embriony oraz okraszono notkami o treści brawurowo ignorującej wszelkie osiągnięcia nauk medycznych.

Pozostało 80% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.