Ta decyzja powinna być poddana ogólnomiejskiej debacie: czy dołożyć 400 mln zł, by nieznacznie przyspieszyć otwarcie II linii metra na zachodnich peryferiach miasta? A jeśli tak, to kosztem czego? Nie wyobrażam sobie na przykład, by władze Warszawy znów przesunęły na później pilną budowę obwodnicy Pragi z ronda Wiatraczna do ronda Żaba.

Wątpliwe przyspieszenie w metrze

Ratusz ciągle musi gasić deszczem pieniędzy jakieś pożary – gdzieś brakuje szkoły, przychodni albo ulicy. Tak też jest na Chrzanowie, gdzie na niedawnych gruntach ornych deweloperzy podbijają ceny mieszkań, kusząc rychłą budową metra. Jednocześnie mają pretensje, że na obrzeżach miasta nie pozwala im się budować gęściej i wyżej. „Jeśli okaże się, że będziemy mogli wznieść budynki tylko do pięciu pięter, to nasze zyski będą minimalne” – żalił się prezes firmy Robyg Wojciech Okoński podczas debaty, którą w grudniu zorganizowała „Rzeczpospolita”. W sukurs przyszedł mu były wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz: „Nie możemy sobie pozwolić, żeby pociągi z Chrzanowa jeździły puste”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej