Wyłożona właśnie do konsultacji specustawa mieszkaniowa przedstawiana jest przez resort rozwoju jako narzędzie ułatwiające realizację inwestycji w ramach rządowego programu "Mieszkanie plus". Ale skorzystają z niej wszyscy deweloperzy, którzy chcą zbudować co najmniej dwa bloki na nie mniej niż 50 mieszkań - w projekcie nie ma ani słowa o tym, że przepisy mają ułatwić budowanie w ramach rządowego programu. Dzięki specustawie deweloperzy będą mogli zatem budować także tam, gdzie plan zagospodarowania dopuszcza tylko zabudowę jednorodzinną albo w ogóle nie dopuszcza budowania czegokolwiek.

Specustawa dla wojewodów

Dziś deweloper, który chce zrealizować inwestycję sprzeczną z obowiązującym planem zagospodarowania, musi doprowadzić do jego zmiany. Nowy dokument muszą sporządzić wybrani przez władze miast urbaniści, którzy biorą pod uwagę szeroki kontekst planowanej inwestycji. Uwagi do niego mogą zgłaszać mieszkańcy, uchwala go rada miasta.

Specustawa radykalnie upraszcza procedurę realizacji inwestycji sprzecznych z planem zagospodarowania: inwestor zgłasza wniosek do rady miasta, a radni - w trybie zwykłej uchwały i maksymalnie w ciągu 60 dni - muszą wyrazić zgodę lub odmówić. Ale ich głos nie będzie rozstrzygający – decyzję lokalizacyjną wyda jednoosobowo wojewoda.

– Widzieliśmy już różne akty prawne pisane w interesie deweloperów, ale czegoś takiego jeszcze nie. Ta ustawa wyjmuje firmy deweloperskie spod prawa o planowaniu miejscowym. Można będzie budować osiedla mieszkaniowe bez oglądania się na zieleń, usługi, funkcje społeczne, takie jak szkoły czy przedszkola – ostrzega Jan Mencwel, prezes warszawskiego stowarzyszania Miasto jest Nasze.

Deweloperzy: Wyjdziemy z klinczu braku planów

Projekt specustawy powstał jeszcze w Ministerstwie Rozwoju i Finansów kierowanym przez Mateusza Morawieckiego, dziś sprawę koordynuje resort inwestycji i rozwoju. Uzasadnia on, że ustawa „zredukuje bariery prawne, które ograniczają rozwój mieszkalnictwa”. Resort ubolewa(!), że w myśl obecnych przepisów budowa inwestycji mieszkaniowej musi odbywać się zgodnie z planem zagospodarowania. „Ten mechanizm, a zwłaszcza długotrwałość uchwalania planów miejscowych, nie służy przyspieszeniu i ułatwieniu budowy nowych mieszkań” – przekonują urzędnicy MIiR.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej