Dwa orki, każdy przed komputerem i z kubkiem kawy. Jeden pyta drugiego, filozoficznie: „Ej, a ty wierzysz w życie po pracy?”.

Ork za kierownicą. Odbiera telefon od dziecka: „Tato, znowu zapomniałeś odebrać mnie ze szkoły?”. „Kto mówi?”

Ork u lekarza. „Widzę target, kejpiaje i dedlajny”.

Ork pędzi z przystanku do biura i jednocześnie... pracuje na laptopie. „Mój psycholog mówi, że uciekam w pracę. Ale ja po prostu jestem dobrze zorganizowany”.

Takich memów, czyli obrazków z podpisami, na fanpejdżu na Facebooku „Mordor na Domaniewskiej” jest już 8 tys. Obśmiewają wszystko, co złe i wynaturzone w zagłębiu biurowym na Służewcu Przemysłowym. Codziennie ogląda je 150 tys. osób, które polubiły stronę. Przeglądają i komentują w przerwach od swoich targetów wyrabianych na asapie, kołczowania i czelendżowania. No i w drodze do pracy. No bo co tu robić, gdy codziennie rano tkwi się w tym samym korku na wąskiej Domaniewskiej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej