Do lat 90. działały tu największe w kraju zakłady lniarskie. Pracowało w nich 10 tys. ludzi. Po transformacji ustrojowej zakłady upadły, a przez kolejne 30 lat fabryka stała pusta. Niedawno len wrócił do Żyrardowa.

Postawił na len

Michał od dziecka interesował się historią i fantastyką. Zaczytywał się w Tolkienie i Sapkowskim. Jego pasją były też gry RPG. Pod koniec lat 90., kiedy był w drugiej klasie liceum, usłyszał o turnieju rycerskim, który odbywał się na zamku w Iłży. W programie m.in. potyczki na kopie, miecze i topory, warsztaty rzemieślnicze i odtwarzanie życia obozowego z XIII wieku. – Na takich imprezach wszystko musi być wierne historii. Chodzimy w strojach ze średniowiecza, nie używamy telefonów, a w menu jest tylko jedzenie z epoki. Turniej trwał trzy dni, trzeba było gdzieś spać. Nie można było rozbić zwykłego namiotu, to byłoby śmieszne – opowiada.

Michał pochodzi z Radomia. W jego mieście przez lata funkcjonowały zakłady maszyn szwalniczych Łucznik. Jedna sztuka zachowała się w domu rodzinnym. Kupił 20 metrów bawełny i poliestrowe nici. Z pomocą mamy na stole kuchennym uszył swój pierwszy historyczny namiot. Był w kolorze ecru i w stylu Anglo-Saxon (mały namiot dla dwóch osób z dwoma masztami i poprzeczką na górze).

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej