– Zastanawiam się nad prywatnym liceum. Jeśli moje dziecko ma skończyć w zawodówce, to wolę zapłacić i mieć pewne miejsce w szkole średniej – mówi mama siódmoklasisty. To pechowy rocznik, który będzie starał się o przyjęcie do szkoły ponadpodstawowej jednocześnie z ostatnimi absolwentami gimnazjów zlikwidowanych przez minister edukacji Annę Zalewską. Z powodu reformy w Warszawie miejsc w liceach, technikach oraz szkołach branżowych I stopnia (do niedawna były to zawodówki) szukać będzie w przyszłym roku ok. 42 tys. nastolatków. To 2,4 raza więcej niż obecnie.

16 uczniów w klasie

W prywatnej placówce na Ursynowie (ul. Przy Bażantarni) działa nowa szkoła podstawowa, która powstała na bazie gimnazjum i liceum, uczą się w niej też ostatnie roczniki gimnazjalistów. Właściciel Jan Tatarski mówi, że największym zainteresowaniem cieszy się dogasające gimnazjum. Rodzice przenieśli kilkoro uczniów z gimnazjów publicznych. Dlaczego? To myślenie na przyszłość: absolwenci gimnazjum Przy Bażantarni mogą potem liczyć na miejsce w liceum. Kameralne klasy do 16 uczniów, kilka języków obcych do wyboru, zajęcia dodatkowe, ekstra przygotowanie do egzaminów. Czesne 900 zł płatne przez 12 miesięcy i jednorazowe wpisowe 600 zł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej