Agata Diduszko-Zyglewska: Pierwsze konkretne pomysły na Warszawę, które pan ogłasza, dotyczą spraw kobiet. To jakaś odpowiedź na niedawny blamaż Platformy Obywatelskiej i reszty opozycji parlamentarnej w kontekście projektu ustawy „Ratujmy kobiety”?

Rafał Trzaskowski: To przede wszystkim kobiety są ofiarami wszystkich bolączek i ułomności państwa. Zawirowania w edukacji głównie odbijają się na matkach, które ślęczą po nocach nad lekcjami. Kolejki do pediatrów najczęściej zmuszają właśnie kobiety do przesiadywania godzinami w poczekalniach. Problem z miejscami w żłobku także głównie jest na głowie matek i babć, które muszą rezygnować, w najgorszym wypadku z pracy, a w najlepszym z wolnego czasu. Do tego wszystkiego na temat problemów kobiet, czy ich seksualności, najczęściej dyskutują wąsaci panowie z brzuszkiem. Moja propozycja wynika też z frustracji tym, że parlamentarna opozycja nie udźwignęła tematu praw kobiet. Daliśmy się rozegrać Prawu i Sprawiedliwości i w związku z tym prawa kobiet będą omawiane w Sejmie w oparciu o średniowieczny projekt. Co prawda opozycja teraz pracuje w Sejmie nad swoimi projektami...

Pozostało 86% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.