ZUZANNA BUKŁAHA: Używacie pseudonimów, na scenę zakładacie ciemne okulary. Ukrywacie się?

BOGUMIŁ: Nie mamy nic do ukrycia, wszyscy znajomi i ludzie z branży wiedzą, kim jesteśmy – profesjonalnymi muzykami, którzy postanowili założyć zespół disco polo.

FILIP: Nie mamy przed kim ani przed czym się ukrywać. Projekt Łobuzy powstał spontanicznie. Byliśmy w trasie koncertowej, graliśmy wówczas w zespole Eweliny Lisowskiej. Rozbawiło nas, kiedy nasz kolega Jonson skwitował czyjś ubiór krótkim: „czuje w tym piniądz”. Dla czystej frajdy napisaliśmy piosenkę na kolanie. A ona stała się wyznacznikiem naszej kreacji artystycznej. Chyba nikt nie sądzi, że na co dzień paradujemy po ulicy obwieszeni „złotymi” łańcuchami z pasmanterii?

„Ona czuje we mnie piniądz”, wasz pierwszy hit, wyświetlono na YouTubie ponad 73 mln razy.

BOGUMIŁ: Ta piosenka była żartem dla znajomych. Okazało się, że stworzyliśmy fajny styl, w którym ujście ma nasze poczucie humoru. Uznaliśmy, że warto zaryzykować i puścić to w świat.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej