– Czasem na mój dyżur radnego nie są w stanie dotrzeć starsze osoby. Wiem, że trudno im się poruszać po mieście nawet niskopodłogowymi autobusami czy tramwajami. Umawiam się z nimi wtedy gdzieś blisko domu. Chodzi też o bezpieczeństwo starszych ludzi, gdy pada śnieg czy deszcz i jest ślisko. Starsi warszawiacy mogą paść ofiarą kieszonkowców w tramwaju lub w autobusie. Dwa wyjazdy taksówką w miesiącu sfinansowane przez miasto to nie jest dużo. Powinno wykombinować na to pieniądze. Seniorzy często od dziesięcioleci mieszkają w Warszawie, pracowali dla niej i płacili tu podatki – przekonuje Daniel Łaga, śródmiejski radny (PO).

Warszawa pójdzie w ślady Poznania?

To on napisał interpelację do prezydent miasta w tej sprawie. Przywołał w niej przykład Poznania, gdzie jesienią zeszłego roku zaczął się pilotażowy program darmowych kursów dla seniorów powyżej 70. roku życia. Taksówkami mogą pojechać do przychodni zdrowia, na cmentarz, by odwiedzić groby bliskich, czy do urzędu, gdy muszą załatwić jakąś sprawę. Za jazdę tam i z powrotem płaci miasto. Senior może skorzystać z dwóch takich kursów w miesiącu. Dodatkowo taksówki są wykorzystywane do transportu zamówionych książek z biblioteki. Taką usługę też finansuje miasto.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej