Według statystyk do kradzieży z włamaniem dochodzi w naszym kraju co osiem minut. W ubiegłym roku policja zanotowała blisko 80 tys. takich przestępstw. W większości przypadków złodzieje dostają się do domów przez okna lub balkony (80 proc.). Często wchodzą do mieszkania, wyważając drzwi wejściowe.

W ramach akcji #PoznajZlodzieja w Zakładzie Karnym Warszawa-Białołęka eksperci z programu Dom Bezpieczny i Służba Więzienna zorganizowali w środę spotkanie z osadzonymi odsiadującymi wyroki za włamania.

Na włamanie dawałem sobie 10 minut

Andrzej trafił do więzienia w Płońsku. Na spotkanie w Warszawie był konwojowany. – Kradłem, bo kradłem. Zmusiło mnie do tego życie – opowiada. – W domu nie było łatwo. Musiałem jakoś zarabiać pieniądze, żeby przeżyć – mówi. Na celowniku Andrzeja zawsze były domy na uboczu. Do włamań używał prostych narzędzi, np. diamentu lub noża szklarskiego. Nie rezygnował, nawet gdy widział alarm lub kamery monitoringu. – Myślałem tylko o tym, ile mam czasu. I że ochrona tak szybko nie przyjedzie. Zawsze dawałem sobie 10 minut, nigdy więcej. Wystarczyło przeciąć szybę, zrobić mały otwór, włożyć rękę i pociągnąć za klamkę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej