Chodzi o międzynarodową firmę Lindab, która produkuje dachy, rynny i rury do wentylacji. Jej polski oddział mieści się w Wieruchowie, wsi pod Warszawą. Pracuje w nim 200 osób, w tym 40 Ukraińców.

Sprawę różnych uniformów dla polskich i ukraińskich pracowników nagłośnił zagraniczny kontrahent firmy, który zgłosił się do antyrasistowskiego stowarzyszenia Nigdy Więcej. – Polscy pracownicy też mają uniformy w różnych kolorach, ale zależne od działu, w którym pracują. Ukraińcy mają uniformy niebiesko-żółte, w swoich barwach narodowych. W głowie mi się coś takiego nie mieści. Wyobraźmy sobie Polaków, których w zagranicznej fabryce ubiera się w biało-czerwone uniformy – mówi nam klient firmy. Prosi o anonimowość.

Do Wieruchowa dojeżdża podmiejski autobus. Hale produkcyjne stoją na skraju niedużej wsi. Na ogrodzeniu zakładu wiszą ogłoszenia o rekrutacji. Po zakładzie oprowadza Michał Wróblewski, dyrektor operacyjny. W hali pojedynczy pracownicy mają żółte koszulki. Pozostali niebieskie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej