Każdy przypadek wykrycia choroby śmiertelnie groźnej dla świniowatych nanoszony jest na specjalną mapę przez powiatowego lekarza weterynarii. W połowie listopada pierwsze pojedyncze padłe zwierzęta znaleziono na wschód od Warszawy. Zarażony był dzik potrącony przez auto między Jabłonną a Legionowem i drugi, znaleziony martwy koło Nieporętu. W następnych dniach kolejne ciała zwierząt odnajdowano w Wieliszewie, a później także w Laskach, czyli stosunkowo daleko, bo na drugim brzegu Wisły. Podjęto decyzję, że na wschodzie Warszawy lasy wraz z leśnikami będzie przeszukiwać wojsko.

ASF najpierw pod Warszawą

W ciągu następnych dwóch tygodni epidemia znacznie się rozprzestrzeniła. Już oficjalnie potwierdzono przypadki ASF (takim skrótem określa się afrykański pomór świń) w granicach Warszawy: chory był dzik znaleziony przy Wale Miedzeszyńskim na wysokości ul. Afrykańskiej na Saskiej Kępie i kolejne cztery na lewym brzegu: przy Bruzdowej, Glebowej i na plaży nad Wisłą w Wilanowie oraz jeden przy ul. Polskiej na Siekierkach. Wirus sieje też spustoszenie na południe od Warszawy. Tylko w jedną sobotę w lasach pod Konstancinem znaleziono 39 martwych zwierząt.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej