Na niewygodny system bramek zwrócił uwagę nasz czytelnik z Ursynowa, który w porannym szczycie tłoczy się na peronie stacji Politechnika, a potem na schodach i antresoli. Tutaj wychodzący zderzają się z wchodzącymi. Pan Paweł pokazał to na rysunku, który opublikowaliśmy w poniedziałek. Podpowiada, że problem rozwiązałoby rozdzielenie pasażerów: niech ci, którzy przyjechali metrem, będą kierowani tylko do bramek z prawej strony. „Istniejące rozwiązanie stanowi głęboko przemyślaną koncepcję (...). Było poddawane analizom i sprawdzeniu m.in. w trakcie symulowanej ewakuacji stacji” – utrzymuje Metro Warszawskie.

Na I linii zaczęła się za to wymiana wyjść ewakuacyjnych. Ostatnio na żądanie radnych były one notorycznie otwarte. Kontrolerom biletów zdarzało się wlepiać mandaty, jeśli jakiś pasażer skorzystał z tej drogi, nie mając np. dużego bagażu. Teraz na stacjach Marymont, Słodowiec, Stare Bielany, Wawrzyszew i Młociny obok bramek z kołowrotkami montowane są nowego typu przejścia z rozsuwającymi się szklanymi drzwiczkami (takimi jak na II linii). Szyby w wyjściach awaryjnych są podwyższone i będą je mogli otwierać za klamkę tylko wychodzący. Wszystko ma być gotowe w grudniu. Wczoraj Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego, poinformował, że do marca podobne prace odbędą się między stacjami Kabat i Ursynów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej