Paulinę, 31-latkę pracującą w korporacji w Mordorze na Domaniewskiej, znam jeszcze ze studiów. Aktywna, lubi chodzić po górach, jeździ na wakacje za granicę. Czasem, gdy najdzie ją ochota, eksperymentuje też w kuchni. Mleczko kokosowe, sos teriyaki, liście kozieradki to jedynie przykłady produktów, jakie ostatnio kupiła w sklepie ze zdrową żywnością. Jak mówi, to drogie hobby, bo nawet żeby zrobić zwykłą sałatkę z pomidorami suszonymi, mozzarellą, oliwkami i miksem sałat, trzeba wydać około 15 zł.

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej