O godz. 18 na pl. Defilad kilkaset osób złożyło kwiaty i znicze w miejscu, w którym Piotr Szczęsny dokonał samospalenia. List do opinii publicznej, który zostawił po śmierci, i który mediom przekazała jego rodzina, przeczytała Maja Komorowska.

Rozpoczęła słowami z jego manifestu: „Urodziłem się w 1963 r., dlatego jestem w tej dobrej sytuacji, że pamiętam PRL. (...) Dzięki temu mogę dobrze ocenić to, co się dzieje".

„Chciał nam powiedzieć coś bardzo ważnego”

– Zgromadziliśmy się tu, żeby uczcić pamięć Piotra Szczęsnego, szarego człowieka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej