Urzędnikom zależało, by odkorkować najbardziej obleganą wylotówkę ze stolicy przed szczytem wyjazdów na Wszystkich Świętych. – Wiemy już na 100 proc., że obwodnica Marek nie będzie otwarta w październiku – mówi Tomasz Kwieciński, wicedyrektor mazowieckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Miała być pod koniec wakacji...

To nie pierwszy termin, którego nie udało się dotrzymać budowniczym 15-kilometrowej drogi ekspresowej S8 na przedłużeniu Trasy Toruńskiej. Pierwotny wypadał w połowie lipca, ale z powodu ciężkiej zimy GDDKiA zgodziła się go przesunąć na 19 października. Dzisiaj nowa data to oficjalnie 28 października, ale na tym nie koniec. – Spodziewamy się kolejnego terminu w listopadzie – mówi Kwieciński.

W czerwcu w GDDKiA zapewniali, że kierowcy pojadą obwodnicą Marek pod koniec wakacji, choć inwestycja wcale nie wyglądała na zaawansowaną. Latem szef GDDKiA na Mazowszu Marian Gołoś twierdził, że firmy miały problemy z dostawą kruszywa. A minister infrastruktury Andrzej Adamczyk (PiS) ciskał gromy na wykonawców, głównie włoską firmę Salini, która odpowiada za odcinek między Warszawą a węzłem Kobyłka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej