Piotr Toczyski: Policja wzywa na komisariat, a przesłuchującego interesują nasz majątek, zarobki, miejsce pracy, zawód, stan cywilny, z kim żyjemy, dzieci, osoby na utrzymaniu. Czy musimy się zwierzać ze stanu konta, konkubentów, profesji?

Mecenas Radosław Baszuk: To zależy od roli procesowej, w jakiej zostaliśmy wezwani.

Najczęściej chyba jako świadek?

– Wtedy obowiązkiem jest złożenie zeznania, powiedzenie, co wiemy w sprawie – o ile nie przysługuje nam prawo do odmowy zeznań lub odpowiedzi na pytanie. Ale z danych o sobie prawo nakazuje nam wymienienie tylko sześciu rzeczy: imienia i nazwiska, wieku, zajęcia, miejsca zamieszkania, karalności za fałszywe zeznania lub oskarżenie oraz stosunku do stron danego postępowania.

Czyli o koncie i miejscu pracy nie musimy nic mówić?

– Nic. Trzymajmy się słownika: zajęcie to praca, z której żyjemy, utrzymujemy się. Jeżeli w danym roku podatkowym wykonujemy dwa zajęcia, to podajmy oba. Ale już miejsce pracy możemy zachować dla siebie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej