Warszawiacy czekają na tę trasę prawie 70 lat, poczekają jeszcze przynajmniej kilka dni. Ratusz zapowiadał, że mierzącym 1,2 km odcinkiem od Dworca Wschodniego do Zabranieckiej kierowcy pojadą we wrześniu. Termin mija w sobotę, ale wjazd na trasę wciąż odgradzają barierki, choć wszystko jest gotowe od kilku tygodni. Już w sierpniu przejechaliśmy nowy odcinek na rowerze. Wtedy trwały kosmetyczne prace wykończeniowe. Dlaczego wciąż ulica jest zamknięta?

Czekamy na odpowiedź

– Wystąpiliśmy o pozwolenie na użytkowanie i czekamy na odpowiedź Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego – mówi Małgorzata Gajewska, rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych, który prowadził inwestycję w imieniu ratusza. Wniosek wpłynął 1 września, ale był niekompletny. Jak podaje Gajewska, ulica nie może być oddana do użytku bez naniesienia jej na mapę zasadniczą. To szczegółowy dokument, na którym zaznaczone są dokładnie nawet najmniejsze elementy, jak znaki drogowe czy studzienki. W tym celu przeprowadzana jest inwentaryzacja, której wyniki na mapę nanosi Ośrodek Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej. W tym przypadku naniesień dokonują aż dwa ośrodki: miejski i kolejowy na odcinku trasy przebiegającym pod torami. Stąd opóźnienia.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej