Termin składania prac upłynął w piątek. Zainteresowanie było ogromne. – Z jednej strony mamy nadzieję, że będzie jakiś naprawdę porywający projekt, ale z drugiej strony – żeby nie był jakiś superwymyślny i drogi. Mamy 90 mln zł i raczej nie chcielibyśmy zwiększać wydatków – mówi „Stołecznej” jeden z ważnych urzędników ratusza.

400-metrowa kładka powstanie na osi ulic Karowej i Okrzei. – Przybliży prawobrzeżną Warszawę do lewobrzeżnej. Nagle okaże się, jak blisko Uniwersytetu Warszawskiego jest np. ul. Ząbkowska – mówi Joanna Erbel, aktywistka i zapalona rowerzystka, która jest wielką zwolenniczką budowy kładki.

„Wysoka jakość architektury, również w zakresie detalu”

Poprzez pochylnie ma być ona połączona ze szlakiem rowerowym wzdłuż otwartych niedawno bulwarów wiślanych, a także ze ścieżką rekreacyjną prowadzącą wzdłuż brzegu Portu Praskiego. Docelowo ma też zostać powiązana z ul. Karową poprzez planowaną zebrę w poprzek Wisłostrady. To jednak przyszłość – na początek rowerzyści będą musieli zjechać na bulwary i przedostać się nowym przejściem podziemnym na wysokości ul. Bednarskiej i Mariensztatu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej