– Budowa odcinka obwodnicy ekspresowej pod tunelem metra to jedno z najtrudniejszych zadań inżynierskich ostatnich lat. Równie wymagające co drążenie tunelu pod Martwą Wisłą w Gdańsku – przyznaje Mateusz Witczyński, rzecznik firmy Astaldi, która będzie wykonawcą prac.

Południowa obwodnica Warszawy ma się krzyżować z I linią metra u zbiegu al. KEN i ul. Płaskowickiej. Prace zaczęły się tu pod koniec marca. Najpierw trzeba było przełożyć podziemne instalacje. Potem wykonawca stopniowo pogłębiał wykop, a po bokach, prostopadle do tunelu metra, budował betonowe ściany szczelinowe. W przyszłości staną się ścianami tunelu ekspresówki. Na razie mają przytrzymywać z boku betonową „skrzynkę”, w której jeździ metro.

Coraz trudniejsze etapy

Kilka dni temu doszło do przełomowego momentu na budowie. Wykonawca dokopał się do tunelu metra i zaczął go powoli odsłaniać. Tym pracom towarzyszą duże środki bezpieczeństwa. W tunelu metra, a także na pobliskich blokach i przy ulicy zamontowano rekordową liczbę prawie 900 urządzeń monitorujących drgania. To m.in. tzw. repery i automatyczne stacje, które bez przerwy przesyłają informacje o przemieszczeniach. Te ostatnie widać też przy skrzyżowaniu al. KEN z ul. Płaskowickiej. Mają formę skrzynek ustawionych na słupach. – Tych urządzeń jest dwa razy więcej niż w rejonie budowanego przez nas odcinka II linii metra na Targówek – informuje Mateusz Witczyński.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej