Moja córka ma 13 lat. Po powrocie ze szkoły chyłkiem przemyka do swojego pokoju i tyle ją widzę. W nieodłącznych słuchawkach na uszach przeżywa coś wpatrzona w smartfon lub tablet. Zero kontaktu. Jest w innym świecie. Próbuję ją podpytywać, co robi, ale czuję się nieswojo wśród tych coraz to nowych mediów, aplikacji. Nie dostrzegam oczywistych ścieżek, nie rozumiem tych obrazków, nie znam tutejszych kodów. Kontent, beka, drama? Co to za słowa, w jakim języku?

Z badania TNS z 2016 r. wynika, że 67 proc. dzieci w wieku 10-15 lat będąc w sieci, korzysta z mediów społecznościowych. Dla 90 proc. dzieci w wieku 13-15 lat najważniejszy jest Facebook, ale ten serwis się starzeje. Rośnie popularność Snapchata.

Z perspektywy dziecka: Miałem już dwie propozycje współpracy od firm amerykańskich!

Tola ma dziewięć lat i nie ma jeszcze konta na żadnym z mediów społecznościowych, ale uwielbia oglądać na swoim iPadzie youtuberkę Quick. To trzynastolatka z 223 tysiącami subskrypcji, wydała książkę pt. „Zbychu, bółka i spółka”. Bardzo się Toli podoba, bo jest śmieszna, a najśmieszniejszy jest pamiętnik Dudusia, czyli króliczka Julki.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej