- Chodźcie. Jeszcze się nie odwracajcie, jeszcze nie, jeszcze nie... Teraz. Mówiłem wam, że będziecie chcieli tu robić zdjęcia - Artur Nowakowski, uśmiecha się szelmowsko. Jest prezesem firmy Green Property Group, która właśnie zbudowała biurowiec u zbiegu al. Szucha i Litewskiej.

Po przejściu przez recepcję trafia się do korytarza, którego ściany od podłogi do sufitu porośnięte są gęstą roślinnością. Prawdziwą. To tzw. pionowy ogród - na ścianie montuje się kieszonki z ziemią, w których sadzi się rośliny, zaopatrywane w wodę przez system rurek. Żywe ściany ciągną się nawet przez kilka kondygnacji. To zielone serce biurowca. Artur Nowakowski ma rację - trudno się powstrzymać od zrobienia w tym miejscu całej serii zdjęć. Korytarz wygląda, jak ścieżka wycięta maczetą w dżungli.

Klasyczny chłód skrywający bogate wnętrze

„Życie jest za krótkie na nudne biuro” - takim sloganem Green Property Group zachwala swój biurowiec. Ta inwestycja rzeczywiście jest niestandardowa. A to nie było łatwe. Urbanistyczny takt wymagał, żeby ten budynek wpisał się w  konserwatywny kontekst ul. Szucha, przy której stoją siedziby ministerstw, Trybunału Konstytucyjnego, nuncjatury apostolskiej, ambasad...

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.