13 czerwca mijają 22 lata od porwania Tomka Jaworskiego. Artykuł o historii jego brutalnego zabójstwa ukazał się w „Gazecie Stołecznej” 7 sierpnia 2015 r. w cyklu „Kryminalna Warszawa”.

—————————————————————————————————

Być może nie byłoby tej sprawy, gdyby dwa lata wcześniej policja nie zbagatelizowała informacji o zaginięciu 24-letniej Anety spod Otwocka.

Być może Tomek nie zostałby porwany, gdyby tamtej strasznej nocy na polanie w Lesie Młocińskim nie wyszedł z krzaków i nie zagwizdał na kolegów.

Być może udałoby się go odbić żywego z rąk porywaczy, gdyby policjant wysłuchał jego zaniepokojonej matki.

Być może teraz Tomek Jaworski byłby wziętym architektem, a w dniu zaprzysiężenia Andrzeja Dudy świętowałby 37. urodziny.

Tata, zdałem

W piątek 13 czerwca 1997 r. maturzyści z klasy IVa z liceum im. Pułaskiego, ich koledzy, rodzeństwo świętowali koniec szkoły. Tomek był w doskonałym nastroju. Maturę zdał z wyróżnieniem, marzył o architekturze. Tego dnia rano na politechnice miał egzamin z rysunku. Po południu dzwonił do ojca. – Tata, zdałem – pochwalił się.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej