Jeżeli o czymś się nie mówi, to tego nie ma – z takiego założenia musieli wyjść autorzy nowej podstawy programowej do wychowania do życia w rodzinie. „Zniknęła” przemoc domowa i seksualna, seks pozamałżeński, a nawet seksualna funkcja rodziny, nie ma agresji w grupach rówieśniczych, niechcianych ciąż i orientacji innych niż heteroseksualna.

Słowo „płód” zastąpił „człowiek” i „dziecko w fazie prenatalnej”. Zadaniem szkoły ma być m.in. „wzmacnianie procesu identyfikacji z własną płcią”, zadaniem ucznia – umiejętność moralnej oceny poszczególnych metod antykoncepcji. Odwołująca się do myśli Jana Pawła II, strasząca negatywnymi skutkami masturbacji i podkreślająca wartość inicjacji seksualnej w małżeństwie nowa podstawa programowa nie...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.