We wtorek w galerii handlowej budynku przy Grzybowskiej 3 otwarte zostało Muzeum Erotyki. Jest przedsięwzięciem prywatnym, ma być czynne codziennie od 11 do 22, dostępne tylko dla pełnoletnich i poświęcone sztuce oraz obyczajowości.

Skrzydlate fallusy

- Nasze muzeum to nie sex-shop czy jakiś show. Chcemy, by stało się placówką kulturalną, i poświęcone jest sztuce - przekonuje Dariusz Kędziora, dyrektor i inicjator przedsięwzięcia, z wykształcenia zaś archeolog. Obok muzeum będzie sklep. - Nie będziemy tu sprzedawać wibratorów, lecz książki i albumy o sztuce erotycznej - zapowiada.

Muzeum powstało z jego kolekcji zbieranej przez 20 lat po całym świecie. Liczy ona ponad dwa tysiące eksponatów. Niestety, z reguły nie są to oryginały, lecz kopie ze sklepów z pamiątkami.

- Od samego początku kupowałem eksponaty z myślą o muzeum. Znajomi patrzyli na mnie nieco dziwnie. No bo w końcu jak oceniać kogoś, kto ma cały dom zagracony fallusami - zwierza mi się dyrektor. Podchodzimy do jednej z najbardziej niezwykłych miniatur. Pochodzi z Indii. Stado uskrzydlonych fallusów niczym barwne motyle sfruwa z drzewa i rzuca się na dwie dorodne niewiasty. - Penisy mają skrzydła, bo w wielu kulturach traktowane były jak osobne byty - mówi Kędziora i wskazuje na kupioną w greckim sklepie kopię płaskorzeźby z nadproża drzwi wejściowych. Oryginał pochodzi z III wieku przed nasza erą. Fallusy zwrócone ku sobie zapraszają do wnętrza. Pod nimi starogrecki napis: "Dzielmy razem nasze przyjemności".
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.