Skrzyżowanie Obozowej z ul. Deotymy to jedno z najbardziej kuriozalnych miejsc w sieci tramwajowej.

Pasażerowie dojeżdżający ruchliwą linią z Bemowa i Koła tkwią tu nawet dwie minuty. Zanim bowiem tramwaj otworzy drzwi na przystanku, musi się zatrzymać na czerwonym świetle. Dopiero gdy miną go samochody na jezdni obok, włącza się zielone dla motorniczego. Ten podjeżdża 20 metrów, staje, wpuszcza chętnych do środka, ale nie może ruszyć, bo pali się już czerwone światło bezpośrednio przed skrzyżowaniem z Deotymy.

- Chciałabym móc przesiąść się kiedyś do sprawnej komunikacji miejskiej, ale na razie jeżdżę wyłącznie samochodem. Inaczej dojazd do centrum zajmuje mi godzinę. Robiłam testy na początku stycznia i zniechęciłam się, nie mam czasu na podróże tramwajami. Samochodem jadę do pracy 20-30 minut, nawet wliczając parkowanie - opowiada pani Katarzyna z jednego z nowych osiedli koło Fortu Bema.

Miejski inżynier ruchu Janusz Galas pytany przez "Wyborczą" o niecodzienne rozwiązanie na ul. Obozowej już we wrześniu 2011 r. stwierdził: "Uczymy się. Projektant nie wiedział, jak to powinno dobrze działać, w dodatku pomylili się monterzy". Od tamtego czasu, czyli już trzeci rok, urzędnicy zapowiadają, że remont Obozowej mają na oku i planują przyspieszyć przejazd o całe dwie minuty. Prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof Karos początkowo planował, że stanie się to już w zeszłym roku, potem była mowa o obecnym.

Niestety, tramwajarze zdecydowali, że najpierw zmodernizują inny odcinek torowiska na Obozowej - między Płocką a al. Prymasa Tysiąclecia. Prace zaplanowano tu od 1 września do 15 listopada. Według Tomasza Kunerta z biura prasowego ratusza nie można remontować linii na Obozowej od razu w całości, bo to odcięłoby dojazd do tamtejszej bazy tramwajowej w pobliżu al. Prymasa Tysiąclecia.

Rzecznik Tramwajów Warszawskich Michał Powałka dodaje zaś, że trzeba też było wziąć pod uwagę szykowaną na ten rok pobliską inwestycję na Bemowie. W zeszłym tygodniu dziesięć firm dostało zaproszenie do udziału w decydującej części przetargu na wykonanie odcinka torów wzdłuż ul. Powstańców Śląskich między Górczewską a Radiową. Jednocześnie zostanie przebudowana jezdnia Radiowej od Andyjskiej do Uniejowskiej, gdzie betonowe płyty dawnego lotniska zastąpi nawierzchnia z prawdziwego zdarzenia. Od 1 czerwca do połowy lipca będzie wyłączony ruch tramwajów na Połczyńskiej, Powstańców Śląskich i Górczewskiej. Od końca czerwca przez dwa tygodnie - na ul. Dywizjonu 303 do pętli Boernerowo, zaś od połowy lipca do końca sierpnia - na Radiowej i Powstańców Śląskich do pętli Nowe Bemowo. Dlatego dopiero po wakacjach będzie można wkroczyć z robotami na Obozową.

- Odcinek na Kole wymaga zamknięcia na dłużej, dlatego prace w tym miejscu przekładamy na 2015 rok - zapowiada Michał Powałka. Dodaje, że trzeba tu wymienić konstrukcję torowiska, zbudować platformy przystankowe (dziś pasażerowie czekają na tramwaje na chodniku i wsiadają z poziomu jezdni). Według rzecznika tramwajarzy są duże szanse, że tory będą tu obsiane trawą, żeby wytłumić hałas. W planach jest też pas rowerowy i wymiana nawierzchni obu jezdni.

Pasażerowie, którzy tracą czas w tramwajach na Obozowej, mogą się tylko pocieszyć, że przyszłoroczny termin remontu jest już ostateczny. Niedawno bowiem Tramwaje Warszawskie dostały od Unii Europejskiej blisko 90 mln zł na modernizację kilku odcinków torów. Wśród nich jest feralny fragment na Kole. Pieniądze trzeba zaś rozliczyć do końca 2015 roku.