Rozmowa z Antoniną Gugałą, fotografką, autorką projektu "Fotograf Warszawski".

Emilia Dłużewska: Zrobiłaś zdjęcia witryn 83 punktów fotograficznych w Warszawie. Wszystkie je odwiedziłaś?

Antonina Gugała: Odwiedziłam nawet więcej, bo 102 punkty. Na wystawie można zobaczyć mapę, na której wszystkie są zaznaczone. Nie fotografowałam tych w podziemiach i w centrach handlowych, dlatego w sumie zdjęć jest mniej niż odnalezionych przeze mnie zakładów. Za to we wszystkich zrobiłam sobie zdjęcia do dyplomu. Najwięcej punktów jest oczywiście w Śródmieściu, ale fotograficznymi zagłębiami są też Mokotów i Praga. Z kolei na Żoliborzu, gdzie spodziewałam się rzemieślników, znalazłam zaledwie kilka zakładów.

Jak to się zaczęło?

- Kończyłam studia i musiałam dołączyć do dokumentów zdjęcie do dyplomu. Z pośpiechu zrobiłam je sobie sama, tabletem. Kiedy zobaczyły je panie w dziekanacie, zabroniły mi je oddawać. Powiedziały, że jest beznadziejne i znają zakład, w którym mogę zrobić lepsze. Nie wiedziały, że zajmuję się fotografią, doradzały mi z przekonania, argumentując, "że moje wnuki będą oglądać to zdjęcie, no i że przecież nie jestem taka brzydka, że ten fotograf mnie skrzywdził, robiąc takie zdjęcie".
Pozostało 88% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.