Środa, 3 lutego, kilka minut przed godz. 15. Mieszkanka bloku przy ul. Potockiej 60 idzie wyrzucić śmieci. Po drodze widzi, że z okna na pierwszym piętrze wydobywa się dym. Chwyta za telefon. Po chwili w pobliskiej szkole pożarniczej wyją syreny alarmowe. Czerwone wozy gaśnicze błyskawicznie docierają na Potocką.

Pożar nie jest duży. Pali się właściwie tylko duża podróżna torba na podłodze w jednym z pomieszczeń, choć ściany zdążyły już pokryć się sadzą. Strażacy zalewają płomienie wodą i zaglądają do torby. Nie wierzą własnym oczom. Ktoś upchnął w niej ciało, chyba kobiety. Chyba, bo od ciała odcięto głowę.

Zbrodnia Kajetana Poznańskiego: zbyt mało krwi

"Makabryczne morderstwo na Żoliborzu" - informują tego samego dnia media. Dziennikarze jeszcze nie wiedzą, że morderstwo, rzeczywiście było, ale na Woli. Nie...
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.